Kto ma tutaj trafić, ten trafi:) Kto chce do mnie napisać, może użyć adresu gregka31@gmail.com ale powinien uzbroić się w cierpliwość:) Kto chciałby (całkowicie dobrowolnie) wesprzeć moją działalność może przekazać darowiznę za pomocą systemu PayPal na konto gregka31@gmail.com Życzę Wam sukcesów w odnajdywaniu siebie. Z Miłością, Greg
Popularne posty
-
Szanowni Czytelnicy, Drodzy Goście mojego blogu, w trakcie prac nad trzecią częścią artykułu pt. „Sekret” – Prawda czy takie tam …? , dos...
-
Cudowna Istoto, Dzisiaj, zamierzam ofiarować Ci coś szczególnego! Wyobraź sobie, że znasz Wielką Tajemnicę, która pozwala ...
-
Witajcie Przyjaciele i Goście mojego blogu. Jakiś czas temu, obiecałem jednej z Czytelniczek [patrz: komentarze do „Sekret” – pra...
-
Dotyczy komentarza do artykułu „100 tysięcy myśli”. Aleksandra napisała do mnie, co następuje: Drogi Greg Ka. Odnośnie myśli mam je...
-
Niedawno jeden z czytelników mojego blogu zadał mi (niestety anonimowo) bardzo ważne pytanie, które to cytuję poniżej: „Greg, mam pyt...
-
Świadomość to nie mózg Autorem artykułu jest Robert Borowicki Teoria świadomości w oparciu o moje własne doświadczenia, przeżycia innych l...
-
Czy musimy się zestarzeć? Czy musimy chorować? Czy musimy umrzeć? Każdy kto chociaż raz żegnał bliską osobę, która odeszła z tego świ...
-
Jedną z najczęściej zalecanych i praktykowanych dotychczas metod pokonywania własnych ograniczeń, jest stosowanie afirmacji . Jeśli czytal...
-
Czy chcielibyście, aby afirmacje (lub aformacje), które stosujecie były skuteczne? Czy chcecie, aby wizualizacje, oprócz kilku miłych chwil...
-
Na pytanie: „Co jest potrzebne aby metody, których używamy by pokierować swoim życiem, były rzeczywiście skuteczne?”, większość z nas odpow...
piątek, 11 lutego 2011
Medytacja może zdziałać cuda!
Zachęcam Was także do przeczytania mojego nowego artykuł pt. "Sekret" - prawda czy takie tam ...? Cz.1. Wypróbowałem dla Was technikę opisaną w popularnej książce "Sekret". Zobaczcie co z tego wynikło!
Namaste
Greg Ka
Vipassana - Wewnętrzna podróż
Autorem artykułu jest Wiesław Ozga
Z czasów Buddy zachowały się niesamowite świadectwa przemian seryjnych morderców w świętych czy też okrutnych tyranów we wzorowych władców dzięki praktykowaniu tej techniki medytacji.
Wszyscy jesteśmy więźniami z wyrokiem dożywocia. Więźniami naszych umysłów. Ubiegamy się o zwolnienie warunkowe, lecz pozostajemy w niewoli własnej złości, strachu i pragnień.
Więzienie w Tiharze na przedmieściach New Delhi, jedno z największych na świecie, cieszące się jak najgorszą sławą, jest najbardziej znanym i pilnie strzeżonym więzieniem, w którym przebywa 10 000 więźniów.
Było tam po prostu strasznie. Mówiło się o nim, że to istne piekło. Panowała w nim agresja, przemoc, wymuszanie pieniędzy, korupcja, narkotyki, walki między gangami w obrębie więzienia.
Ze względu na fatalną sytuację nie spodziewano się żeby miał tu nastąpić jakiś przełom w reformowaniu więziennictwa a jednak tak właśnie się stało.
W maju 1993 roku nowym naczelnikiem więzienia została Kiran Bedi, drobna kobieta ciesząca się wielkim szacunkiem i mająca jeszcze większą wizję przyszłości.
Ta pierwsza w Indiach kobieta oficer policji, zawsze wzbudzała kontrowersje, ponieważ stosowała niekonwencjonalne metody, aby osiągnąć ambitne cele.
Uzmysłowiła ona strażnikom, że od więźniów różni ich bardzo niewiele. Przecież wszyscy popełniliśmy w życiu jakieś błędy.
Czy ktokolwiek na świecie może o sobie powiedzieć, że nigdy w życiu nie zdarzyło mu się marzyć o przywłaszczeniu sobie czegoś, co do niego nie należy? Czy jest ktoś, kto ani razu nie zapragnął skrzywdzić kogoś, od kogo zaznał krzywdy? Tak naprawdę tylko bardzo cienka granica dzieli nas od ludzi, którzy patrzą na nas zza więziennych krat. To, co nie wyszło poza próg naszych myśli w ich przypadku zmieniło się w czyny.
Kiran Bedi postanowiła zmienić Tiharskie więzienie w miejsce rozwoju osobowego.
Postawiła na okazywanie więźniom serdeczności i troski, na okazywanie im, że są ludźmi i dlatego zasługują na traktowanie ich jak istoty ludzkie.
Bardzo zbliżyła się do więźniów, rozmawiała z nimi, przebywała wśród nich, dzieliła ich troski i radości, śmiała się, śpiewała a nawet tańczyła z nimi. Wszystko po to żeby poczuli się jak normalni ludzie.
Uważała, że tak powinni się czuć, kiedy już wyjdą na wolność by wrócić do normalnego społeczeństwa.
Postanowiła sprawić by opuszczali to miejsce jako normalni ludzie lub nawet, jeśli to możliwe, nieco lepsi.
Bedi szukała sposobu by w ich umysłach dokonały się głębsze zmiany. Wiedziała, że ludzki umysł potrzebuje pożywienia, pozytywnej energii, wyższych idei.
Pewnego dnia jeden ze strażników powiedział jej o starodawnej praktyce o nazwie Vipassana.
Mówił, że kiedyś miał w sobie ogromnie dużo złości, był okropną osobą, ale zaczął praktykować Vipassanę i obecnie jest już zupełnie kimś innym.
Uważał, że przeprowadzenie kursu Vipassany w więzieniu z pewnością pomoże wszystkim więźniom, uwolni ich od cierpień.
Kiran Bedi zaprosiła do odwiedzenia więzienia nauczyciela Vipassany i po zapoznaniu się z tą metodą medytacji w listopadzie 1993 roku zorganizowała w Tiharskim więzieniu pierwszy kurs. Uczestniczyło w nim ponad 100 więźniów i pracowników więzienia.
Vipassana oznacza widzenie rzeczy takimi, jakie są. Dostrzeganie prawdziwej natury rzeczywistości.
Jest ona odkrywczą podróżą, którą odbywamy z zamkniętymi oczami. Nie ma ona na celu zaspokojenie prostej ciekawości, ale ma nas przeobrazić, sprawić, że zaczniemy lepiej żyć.
Jest to starożytna technika medytacji odkryta w Indiach 25 wieków temu przez człowieka, który nazywał się Sidharta Gautama znanego jako Budda.
Z czasów Buddy zachowały się niesamowite świadectwa przemian seryjnych morderców w świętych czy też okrutnych tyranów we wzorowych władców dzięki praktykowaniu tej techniki medytacji.
Kurs Vipassany trwa 10 dni. Medytuje się 10 godzin dziennie. Uczniowie pozostają przez cały ten czas w zupełnej ciszy.
Z początku wszyscy proszeni są o to żeby się skupili na naturalnym oddechu, żeby z każdym wdechem i wydechem śledzili przepływ powietrza przez dziurki w nosie i żeby utrzymywali tę świadomość możliwie najdłużej.
Wydaje się to łatwe, ale wcale takie nie jest.
Po trzydniowych zmaganiach z niespokojnym umysłem nieco się on uspakaja, myśli stają się mniej wyraziste, wyblakłe, jak płynące po niebie chmury.
Gdy przez dłuższy czas skupiamy uwagę na małym skrawku skóry poniżej nosa nasz umysł staje się tak wrażliwy, że jest w stanie wyczuwać nawet najdelikatniejsze przepływy powietrza.
W ten sposób otwiera się nieznana dotąd sfera wrażeń zmysłowych. Nigdy wcześniej tak wyraźnie nie doświadczało się zwykłych fizycznych doznań, swędzenia, mrowienia, gorąca czy ciśnienia.
Dopiero wówczas człowiek jest gotów do tego, aby zacząć uczyć się Vipassany.
Główną ideą Vipassany jest podążanie w głąb siebie a kiedy się wszystko wyciszy, wówczas masz szansę nawiązać kontakt z tym, co tkwi głęboko. Możesz wsłuchać się w siebie i jasno uświadomić sobie własne doznania.
Sednem praktyki Vipassany jest ciągła świadomość własnych doznań bez reagowania na nie.
Każdy dźwięk, obraz, smak, zapach, wszystko, z czym ciało się kontaktuje zawsze wiąże się z jakimś doznaniem w ciele.
Technika skupia się na doznaniach jako na zasadniczej więzi umysłu z ciałem, dzięki czemu są one kluczem do zrozumienia ludzkich zachowań.
Dzięki Vipassanie człowiek zdaje sobie sprawę, że jego własne pasje i nałogi, jego szczęście i cierpienie nie pochodzą z zewnątrz. Nasze czyny i wszelkie uwarunkowania umysłu są jedynie wynikiem reakcji na przyjemne i nieprzyjemne doznania, jakie świat zewnętrzny wywołuje w ciele.
Czwartego dnia kursu nauczana jest technika Vipassany. Uczestnicy uczą się obiektywnie obserwować wszelkie doznania w ciele, jakiekolwiek by były, bez reagowania na nie. Obserwują jak pojawiają się i znikają kolejne emocje, przychodzi i odchodzi ból albo przyjemność.
Zaczynają zdawać sobie sprawę, nie na poziomie intelektu, lecz dzięki własnym przeżyciom, że nic nie trwa wiecznie.
Nienawiść, żądza, chciwość nie są już tylko abstrakcyjnymi pojęciami. Obserwując fizyczne doznania, które im towarzyszą, pojmując ich nietrwałą naturę człowiek może rozpocząć pracę nad rzeczywistą zmianą swoich nawykowych, ślepych reakcji.
Między wyrażaniem uczuć a ich tłumieniem znajduje się coś jeszcze, tym czymś jest zwykła obserwacja.
Po zakończeniu pierwszego kursu, dla wszystkich stało się jasne, że udało się znaleźć lekarstwo, sposób na to jak więźniom pomóc.
Po przeprowadzeniu pięciu następnych takich kursów postanowiono przeprowadzić kurs dla tysiąca osób.
Był to jeden z najambitniejszych projektów w historii indyjskiego więziennictwa a zarazem największy kurs Vipassany w czasach nowożytnych. Rozpoczął się wieczorem 4 kwietnia 1994 roku.
Vipassana ma uniwersalne przesłanie. Nie wyróżnia żadnej religii. Nie mówi, że jakaś religia jest lepsza od innych. W kursie wzięli udział hinduiści, muzułmanie, chrześcijanie, sidhowie, ludzie różnej narodowości i pochodzący z różnych środowisk.
Po dziewięciu dniach widać było wyraźnie, że osiągnięto tam coś nadzwyczajnego. Ten kurs naprawdę zmienił ludzi. Więźniowie byli wzruszeni, płakali, zdali sobie sprawę, że wyrok pozbawienia wolności może nie być końcem, lecz początkiem nowego życia.
Przeszli wewnętrzną przemianę. Podążając w głąb siebie ujrzeli pragnienie zemsty, złość, brak szacunku i ból, który zadali rodzicom i społeczeństwu. Nie mogli powstrzymać łez i zapragnęli stać się innymi ludźmi.
Babu Bhaya z Indii w 1983 roku kierowany nienawiścią i żądzą zemsty zabił 3 osoby. Skazany został za to na karę śmierci, którą Sąd Najwyższy zamienił na dożywocie.
Dzięki praktykowaniu Vipassany zmienił się.
Do tych, których kiedyś nienawidził zaczął odczuwać miłość i współczucie.
Po odbyciu kursu nawiązał kontakt z rodzinami swoich ofiar, prosząc je o przebaczenie. Zgodzili się nie wracać już do przeszłości.
Dwie kobiety, krewne jego ofiar, przyszły do niego i zawiązały mu bransoletkę na przegubie ręki na znak, że od tej chwili biorą go na swojego przybranego brata. Obecnie Babu opiekuję się ich rodziną tak jak gdyby była jego własną.
Prosić o przebaczenie i wybaczać jest bardzo trudno. Ale pogodzić się z zabójcą męża czy brata i uznać go za swojego bliskiego krewnego jest czymś naprawdę wyjątkowym.
Jakże niezwykłym jest też widok więźnia plączącego jak dziecko w ramionach naczelnika więzienia w kraju, w którym kontakt fizyczny między ludźmi pochodzącymi z tak różnych środowisk jest czymś nie do pomyślenia.
W dniu zakończenia kursu wszelkie bariery zostały przełamane.
Kiran Bedi uważa, że ten nagły wzrost świadomości był największym cudem. Właśnie tym, czego szukała.
Dziś ta pradawna technika medytacji wprowadzona została również w więzieniach w USA, Australii, Nowej Zelandii, Wielkiej Brytanii, Izraelu, Meksyku, Mongolii, Tajwanie i Tajlandii osiągając znakomite rezultaty.
Na całym świecie kursy Vipassany mają podobny przebieg, takie same zasady, takie same godziny zajęć, taką samą treść instrukcji.
W Polsce również odbywają się 10 dniowe (bezpłatne) kursy Vipassany.
Jeśli chcesz dowiedzieć się na ten temat więcej, odwiedź mój blog.
Na końcu artykułu o Vipassanie znajdziesz dokładnie określone źródła moich cennych informacji.
---
Wiesław Ozga - TreningAntystresowy.pl
Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl
czwartek, 10 lutego 2011
„Sekret” – prawda czy takie tam …? Cz. 1
Niedawno, przez przypadek obejrzałem jeden z odcinków programu Pani Doroty Welman pt. „Czytam bo lubię” (TVN), w którym lubiana – także przeze mnie – Pani Dorota, porównywała dwie popularne książki. Pierwsza z nich to znana i powszechnie chwalona książka „Kto zabrał mój ser” Spencera Johnson’a , druga zaś to względnie nowy choć niemal równie popularny tytuł „Sekret”, którego autorką jest Pani Rhonda Byrne. To, co za chwilę przeczytacie pewnie Was zdziwi. Szczególnie, jeśli znacie obie te książki.
Nie ma wątpliwości, że książka „Kto zabrał mój ser”, jest zasłużenie uznawana za trafne studium, pokazujące podstawowe różnice pomiędzy skrajnie odmiennymi postawami ludzi wobec nieoczekiwanej zmiany, a w szczególności zmiany na gorsze. Przyznaję na wstępie, że tej książki nie czytałem. Niemniej jednak, rekomendacje, które wystawili jej ludzie, którym ufam i których ogromnie cenię, a także krótkie, ale esencjonalne streszczenie, które przedstawiła Pani Dorota, potwierdzają niewątpliwą wartość tej pozycji. Nagła, niespodziewana zmiana, to coś, czego większość ludzi nie akceptuje, nienawidzi i obawia się najbardziej! Ciekawe dlaczego? Przecież, jako dzieci i w wieku młodzieńczym, choć – teoretycznie – nieprzygotowani, znosimy wielokrotne zmiany szkół, środowiska, grupy przyjaciół i inne, właściwie bez zmrużenia oka! Jednak nie o tym chcę dzisiaj napisać. Głównym tematem na dzisiaj będzie książka Pani Rhondy Byrne.
Tę książkę przeczytałem. Nawet więcej niż jeden raz. Kupiłem ją właściwie przypadkowo, w jakimś hipermarkecie, w momencie, w którym właśnie wchodziła na Polski rynek. Tak, często kupuję książki pod wpływem impulsu. Zwykle, kiedy kupuję książki z gatunku „self-help”, czyli poradników z gatunku „jak sobie (samemu) pomóc”, a nie kupuję ich na pęczki, próbuję sprawdzić przedstawione w nich metody, techniki i teorie. Moja pierwsza konkluzja, już na początku pierwszego czytania, była mniej więcej taka: Czysto amerykański marketing! To, co wiem, podają w formie, która może trafić – co najwyżej – do przeciętnych amerykańskich gospodyń domowych i egzaltowanych, zainteresowanych ezoteryką, panienek cierpiących z powodu nieszczęśliwej miłości do Georga Clooney’a, czy też innego gwiazdora. I tutaj w zasadzie kończy się lista mankamentów tej książki.
Czy to możliwe?! Czy szczęście, radość, poczucie bezpieczeństwa i spełnianie marzeń może być aż tak proste i aż tak łatwo osiągalne?! No cóż, i tak i nie!
Sprawdziłem osobiście ich podstawową teorię – „teorię piórka”. Tak ją sobie nazwałem na własny użytek. Tak się złożyło, że w tamtym czasie, niemal rok temu, nie miałem specjalnego kłopotu ze spełnieniem podstawowego warunku „bycia szczęśliwym” tzn. utrzymania się w stanie szczęśliwości (lub „względnej” szczęśliwości) przez cały czas trwania eksperymentu. Wyobraziłem sobie, co chcę otrzymać, a dokładniej znaleźć (miało mi to nieomal „spaść” z nieba). Potem o sprawie zapomniałem, bo byłem bardzo zajęty i nie czyniłem żadnych, nawet minimalnych wysiłków w kierunku otrzymania tej rzeczy. Była to moneta 5-cio złotowa, specjalnie oznaczona (w pewien sposób uszkodzona).
Minęło około sześciu tygodni. Całkowicie zapomniałem o sprawie. Nie myślałem o tym zupełnie. Rzecz była na tyle mała, że nic od niej nie zależało. I nagle jest! Zachwycający, spektakularny, brawurowy i niezwykły sposób, w jaki ta moneta została mi podana przez „los”, nie budzi moich najmniejszych wątpliwości, co do skuteczności technik przedstawionych przez Panią Byrne. Z jednej strony, mnie to nie zdziwiło, bo przecież wiem jak to działa! Z drugiej jednak strony, sposób, w jaki działają sprawcze siły Stwórcy potrafi zwalić na kolana i zaszokować każdego niedowiarka. Niech Was więc nie zmyli komercyjny i dość naiwny styl „Sekretu” – TO DZIAŁA!
Niestety tutaj kończą się dobre wiadomości. Problem zaczyna się, kiedy chcemy „wyczarować” coś większego. Nie zmienia to faktu, że tzw. „Prawo przyciągania”, które w zasadzie powinno się nazywać „Prawem kreacji”, działa niezawodnie, doskonale i zawsze, tak samo, a może i lepiej niż „Prawo grawitacji”.
Czemu nie potrafimy skorzystać z tego fantastycznego daru Stwórcy tak jakbyśmy tego pragnęli?! Co, i dlaczego, nas ogranicza?!
Szukajcie wyjaśnienia na moim blogu, lada dzień. Nie spodziewajcie się jednak, że znalezienie klucza zajmie Wam pięć czy dziesięć minut! Poprowadzę Was ścieżką, którą sam przeszedłem, i ciągle jeszcze przemierzam, jako początkujący poszukiwacz, jednak pod warunkiem, że ostatnie kilometry (nie wiem ile ich jeszcze przed nami) przejdziemy razem.
Jeśli już zaczęliście znowu marzyć, ruszajcie ze mną w drogę. Zabierzcie ze sobą otwarty umysł!
Namaste
Greg Ka
PS. Jeśli spodobał Ci się ten artykuł i chcesz pobrać jego kod HTML to skorzystaj proszę z tego linku Link Sekret cz-1
sobota, 5 lutego 2011
Potęga podświadomości według Murphy'ego
O tym, że trzeba mieć marzenia, pisałem już w poprzednim artykule. Co jednak zrobić, aby móc spełnić swoje marzenia, szczególnie jeśli niewiele jeszcze wiemy o prawach rządzących naszymi psychicznymi mocami a realizacja marzeń idzie nam bardzo opornie? Na początek warto zapoznać się z podstawami.
Do napisania tego postu skłoniła mnie lektura artykułu Pana Rafała Zielińskiego („Czy możemy wpłynąć na podświadomy umysł”), który dla Waszej wygody opublikowałem także na moim blogu.
Bardzo się cieszę, że Pan Rafał zacytował kilka fragmentów właśnie z książki Joseph’a Murphy’ego „Potęga podświadomości”. Bardzo lubię tą książkę i często do niej wracam. To absolutna klasyka gatunku i jedna z najstarszych pozycji tego typu dostępnych na polskim rynku wydawniczym.
Pan Murphy w przystępny i praktyczny sposób przybliża swoim czytelnikom złożone zależności pomiędzy umysłem logicznym a podświadomością, czyli „umysłem podświadomym”. Temu ostatniemu przypisano zresztą jeszcze wiele innych nazw i określeń, takich jak np. nadświadomość. Co więcej, autor tłumaczy także, jakie role w naszym życiu spełniają świadomość i podświadomość, jak się komunikują i na co mają wpływ. Dzięki prostym i czytelnym wywodom, popartym przykładami i objaśnieniami, czytelnik może zrozumieć jak powstają decyzje, które podejmujemy. Wartość tej podstawowej wiedzy jest nie do przecenienia, szczególnie dla osób, które dopiero zaczynają interesować się rozwojem osobistym i poszukują metod szybkiego ulepszenia lub całkowitej przemiany swojego życia.
Moim zdaniem, szczególna wartość tej książki wynika jednak głownie z faktu, że niesie ona ogromny ładunek optymizmu, który natychmiast udziela się czytelnikowi. Jeśli ktoś czuje się zagubiony, zapędzony w kozi róg, przytłoczony ciężarem odpowiedzialności, której nie potrafi udźwignąć, powinien jak najszybciej sięgnąć do tej lektury. Natychmiastowy skutek gwarantowany! Kiedy kamień spada z serca, chociaż na chwilę, wówczas łatwiej jest wykrzesać z siebie energię i motywację do działania i ruszyć naprzód z kompletnie odmienionym nastawieniem.
Murphy proponuje też swoim czytelnikom kilka prostych metod „naukowej modlitwy”, czyli zwracania się do Istoty Najwyższej w sposób, który ma naukowe a nie zwyczajowe uzasadnienie, przez co gwarantuje nam większą skuteczność przekazywania i spełniania naszych „próśb” i „życzeń”. Ująłem te określenia w cudzysłów, ponieważ nie są one formułowane w formie klasycznej prośby. Wręcz przeciwnie, wszystkie te metody (afirmacje, metoda dziękczynienia i inne) opierają się na jednej podstawowej zasadzie. Otóż, należy przyjąć z maksymalną wiarą a wręcz pewnością, że nasze życzenie już się spełniło i z całą mocą wyrażać takie właśnie twierdzenie (metoda afirmacji) lub dziękować Bogu za szczęście, którego dostąpiliśmy (to w metodzie dziękczynienia).
Od czasów, kiedy Joseph Murphy pisał swoją książkę, pojawiło się wiele udoskonaleń i modyfikacji przedstawionych przez niego technik. Pojawiły się też całkowicie nowe teorie i metody. Nie zmienia to jednak faktu, że jego książka wciąż stanowi doskonały punkt wyjścia do dalszych poszukiwań. Jest swoistym ABC duchowego poszukiwacza. Trzeba Wam bowiem wiedzieć, że nawet w najnowszych technikach samorozwoju i budowania własnego sukcesu, we wszystkich najnowszych szkoleniach z tego zakresu, odnajdziecie wiele elementów, o których jest mowa w poczciwej starej książce „Potęga podświadomości”.
Co nieco o tych nowszych odkryciach i metodach, jak i o starszych technikach oddziaływania na naszą własną podświadomość napiszę jeszcze wielokrotnie, a tymczasem doradzam przeczytanie książki Joseph’a Murphy’ego.
Namaste
Greg Ka
PS. Jeśli spodobał Ci się ten artykuł i chcesz pobrać jego kod HTML to skorzystaj proszę z tego linku Link Potęga podświadomości
piątek, 4 lutego 2011
Znajdźcie czas na marzenia!
PS. Jeśli spodobał Ci się ten artykuł i chcesz pobrać jego kod HTML, to skorzystaj proszę z tego linku Link Znajdźcie czas na marzenia
czwartek, 3 lutego 2011
Czy możemy wpłynąć na podświadomy umysł?
Czy możemy wpłynąć na podświadomy umysł?
Autorem artykułu jest Rafał Zieliński
Rozróżnienie na umysł świadomy i podświadomy jest niezbędne, jeśli chcemy efektywnie zarządzać i kierować własnym życiem poprzez naukę kontroli własnego umysłu. Uświadomienie sobie, jak ważne są oba te elementy i jak działają pozwoli nam na wprowadzenie ogromnych zmian w naszym życiu.
Uświadomienie sobie, jak ważne są oba te elementy i jak działają pozwoli nam na wprowadzenie ogromnych zmian w naszym życiu. O ile ze świadomością zazwyczaj nie mamy problemu, o tyle warto jest wiedzieć, w jaki sposób można ją obejść, aby bezpośrednio wpływać na nasze zachowanie, przekonania – krótko mówiąc – jak zyskać lepszą kontrolę nad całym sobą.
„Musisz stale pamiętać, że umysł nie jest rozbity na dwie osobne, niezależne części. Świadome i podświadome procesy to jedynie dwa obszary działania tego samego umysłu. Proces myślenia rozgrywa się w świadomości. Myśląc dokonujesz wyboru. Świadomością zatem wybierasz na przykład lekturę, miejsce zamieszkania i towarzysza życia. Wszelkie decyzje podejmuje twoja świadomość. Z drugiej jednak strony wewnętrzne procesy w organizmie nie poddają się twojej woli. Podświadomość steruje zatem na własnych zasadach biciem twojego serca, trawieniem, krążeniem krwi i oddechem.”
Faktem jest to, co Joseph Murphy napisał w swojej książce „Potęga podświadomości”. Jednak możliwe jest, aby kontrolować procesy podświadome, te, które do tej pory były poza zasięgiem jego świadomej części.
„Twoja podświadomość bierze za dobrą monetę wszystko, co jej wpoisz i w co świadomie uwierzysz. W przeciwieństwie jednak do świadomości nie poddaje logicznej próbie przekazywanych jej procesów i zależności, nie wysuwa też zastrzeżeń wobec przedstawianych faktów. Twoja podświadomość przypomina glebę, która przyjmuje wszystkie nasiona, dobre i złe. I właśnie twoje myśli można porównać do zasiewanych ziaren. Negatywne, destrukcyjne myśli również w podświadomości nie zaprzestają niszczycielskich działań, prędzej czy później wydając odpowiednie owoce, które urzeczywistniają się w twoim życiu w postaci nieprzyjemnych przeżyć i zdarzeń.”
Tak więc otrzymujemy odpowiedź w jaki sposób możemy wpływać na podświadomość. Poprzez świadome kształtowanie własnych myśli. Dzięki pamięci, że zarówno dobre jak i złe emocje, wypowiedziane przez nas słowa, mają ogromy wpływ na to co dzieje się w naszym wnętrzu. Posiadając tą wiedzę możemy przestać sabotować własne działania.
Bo ile to razy dołowaliśmy się z powodu niepowodzeń, pragnąc jednocześnie poprawy naszej pozycji, pragnąc zmiany w nas samych. Nic więc dziwnego, że pojawia się w nas jedynie frustracja, bo jaka maszyna nie zwariowałaby otrzymując dwa sprzeczne komunikaty?
Jednak naukwa wpływu na podświadomość nie sprawii, że w magiczny sposób zmienią się nasze postawy i myśli. Jest to ciężka praca, jednak, czy gra nie jest warta świeczki?
Jeszcze bardziej o sile podświadomości przekonuje nas fakt, że są ludzie, którzy w naprawdę niezwykły sposób są w stanie wpływać poprzez nią na ludzkie czyny i zachowanie.
„Liczne prowadzone przez psychologów eksperymenty - w tym również doświadczenia z hipnozą - dowiodły, że podświadomość nie jest w stanie dokonać logicznego rozumowania, nie potrafi bowiem wybierać ani porównywać. Przyjąwszy więc jakąkolwiek sugestię za fakt dokonany, zareaguje zgodnie z jej treścią.
Wprawny hipnotyzer łatwo dowiedzie, że podświadomość jest podatna na wpływy. Wystarczy, by zasugerował testowanej osobie, że jest Napoleonem Bonaparte albo nawet psem czy kotem - a dana osoba nader przekonywająco wcieli się w wyznaczoną rolę. W stanie hipnozy następuje całkowita przemiana osobowości, dlatego osoba testowana utożsamia się z zasugerowaną postacią i jej sposobem życia.
Na tej samej zasadzie można człowiekowi zahipnotyzowanemu wmówić, że zamienił się w marmurowy posąg, że bolą go plecy, że leci mu krew z nosa, że jest nieznośny upał albo że dygoce z zimna - a za każdym razem nastąpi pożądana i odpowiednia reakcja, przy czym osoba ta straci zdolność postrzegania czegokolwiek, co nie mieści się w ramach danej sugestii.”
„Wiesz już, że twoja świadomość jest niejako „odźwiernym”, którego główne zadanie polega na ochronie twojej podświadomości przed szkodliwymi wrażeniami. Znasz już jedno z podstawowych praw ludzkiego umysłu i wiesz, że na podświadomość można wpłynąć sugestią. Dowiedziałeś się także, że nie dokonuje ona porównań, nie rozpoznaje różnic ani też nie analizuje rzeczy w spójny i niezależny sposób. Wszystko to jest zadaniem twojej świadomości. Podświadomość więc reaguje po prostu na przekazywane jej przez świadomość wrażenia, sama nie będąc obciążona jakimikolwiek logicznymi wnioskami.
Klasycznym przykładem siły sugestii byłby następujący eksperyment. Wyobraźmy sobie, że podczas podróży po morzu mówisz do współpasażera, który i tak wygląda na zalęknionego: „Pan musi się źle czuć. Jaki pan blady! Zaraz na pewno zrobi się panu niedobrze. Odprowadzić pana na dół?” - Wtedy on niezawodnie zblednie, zasugerowana choroba morska skojarzy mu się bowiem z własnymi lękami i mrocznymi przeczuciami. Z wdzięcznością oprze się na twoim ramieniu, a w kabinie, już bez świadków, pofolguje wmówionym mu dolegliwościom.”
Analiza podanych fragmentów jasno mówi nam, że jesteśmy w stanie wpływać nie tylko na zachowanie nasze, ale i innych ludzi.
Nie obiecuję Ci, że w jednej chwili będziesz potrafił dowolnie modyfikować zachowanie innych, że w jednej chwili zyskasz niesamowitą wręcz kontrolę nad własnym ciałem, porównywalną do tej, którą mają choćby niektórzy buddyjscy mnisi, którzy „na zawołanie” potrafią bez przeszkód zmieniać temperaturę swojego ciała, czy zatrzymać bicie serca.
Jednak warto jest rozpocząć swoją przygodę. Warto jest wiedzieć, bo dzięki wiedzy nauczysz się choćby nakierowywać myśli innych, na pożądane przez Ciebie tory. Nauczysz się jak możesz wpływać na cały swój organizm, na swój świadomy umysł. Już nawet najmniejszy krok naprzód sprawi, że zyskasz motywację do dalszego działania, dzięki czemu staniesz się jeszcze lepszy.
Opracowanie: Rafał Zieliński
Zawarte fragmenty z: Joseph Murphy „Potęga podświadomości”
---
Więcej artykułów dotyczących Rozwoju Duchowego oraz działania ludzkiego umysłu na stronie Otwarty Umysł
Jakiekolwiek zmiany w treści i formie artykułu zabronione.
Artykuł pochodzi z serwisu http://artelis.pl/
Czy wiesz co mają wspólnego ze sobą: Adam Małysz, Brian Tracy i Albert Einstain?
Autorem artykułu jest Barbara Łukowiak
Wielu z nas na codzień ma do czynienia ze sławnymi postaciami. Ogladamy je w telewizji, czasem, spotykamy na "żywo". Czy można znaleść jakąś wspólną cechę, która doprawadziła ich do bycia znanymi osobistościami?
Czy zastanawiałeś/aś się kiedyś co wspólnego mogą mieć ze sobą takie osoby jak Adam Małysz, Brian Tracy i Albert Einstain? Prawdopodobnie pierwsze, co przychodzi Ci na myśl, to to, że wszystkie te osoby są przez Ciebie rozpoznawalne. Są one sławne, są ludźmi sukcesu i mają masę kasy. Tak, oczywiście jest to prawdą. Ale to prawda tylko ogólnikowa.
Kiedy przyjrzysz się bliżej tym postaciom odkryjesz, że mieli oni odwagę i determinację wytrwale dążyć do postawionego przez siebie celu.
Jednak to nie wszystko.
Istnieje jeszcze inne, głębsze podłoże ich sukcesu.
Czy wiesz co to jest?
Nie będę już dłużej trzymać Cię w niepewności. Odpowiedź na to pytanie jest bardzo prosta. Otóż wszystkie te osoby robiły dokładnie to, co kochały robić! To właśnie jest główny determinant ich sukcesów- również finansowych.
No właśnie. Ale zapewne również zdajesz sobie sprawę z tego, że odkrycie tego, co się kocha robić jest tak naprawdę ogromną sztuką. Nie wszyscy to potrafią. Powiem więcej, większość osób nawet nie zastanawia się nad tym zagadnieniem. A mogłoby to być dla nich kluczowe w osiągnięciu wolności finansowej.
Ale wróćmy do tematu. W życiu tych sławnych osób, w ich postępowaniu było coś, czego nie widać na pierwszy, a nawet na drugi rzut oka. Coś, co przyczyniło się do ich ogromnej popularności, coś, dzięki czemu potrafiły one precyzyjnie wybrać jedną dziedzinę z wielu innych możliwości i odnieść tym samym ogromny sukces.
Mianowicie, postaci te potrafiły określić samych siebie i odpowiedzieć sobie na pytanie: KIM JESTEM. One po prostu doskonale znały samych siebie.
Tak, to takie proste!
A czy Ty, wiesz już kim jesteś i co chcesz robić w życiu?
Być może, skoro czytasz te słowa nadal poszukujesz swojej ścieżki?
Myślę, że nie jesteś w tym osamotniony/a. Większość z nas nie umie się określić, bo po prostu nigdy nie zastanawiała się nad tym.
Pomyśl przez chwilę. Jakby to było, gdybyś miał/a pracę, która Cię satysfakcjonuje? Pracę, w której zarabiasz godziwe pieniądze i jesteś naprawdę ceniona/y przez innych?
Jakby to było gdybyś w pełni doceniał/a i szanował/a samego/samą siebie?
Jakby to było gdybyś wreszcie odblokował/a swoje talenty?
O ile więcej bogatsze, szczęśliwsze i bardziej spełnione byłoby wtedy Twoje życie?
Jeżeli ten obraz jest Ci bliski, jeżeli już widzisz nową, szczęśliwszą wizję swojej przyszłości, nie pozostaje Ci nic innego, jak wykonanie konkretnych kroków, które zamienią Twoją wizję w realną rzeczywistość.
Wszystko co musisz zrobić na początek, to znaleźć chwilkę czasu, by zastanowić się co sprawia Ci przyjemność, kim chcesz być i co tak na prawdę chcesz robić w życiu, a przede wszystkim zdać sobie sprawę z tego KIM JESTEŚ.
Tego Ci życzę z całego serca
Barbara Łukowiak
Ps.
Czasami warto skorzystać z pomocy i nie borykać się z czymś, co już zostało odkryte. Dlatego jeżeli nie wiesz jeszcze kim jesteś, a chciałbyś/ chciałabyś z łatwością to sobie uświadomić i wykorzystać tę wiedzę dla poprawy swojego życia, znakomitą pomocą może się okazać dla Ciebie książka: "Poznaj samego siebie i zacznij żyć pełnią życia" ,
„Poznaj samego siebie i zacznij żyć pełnią życia” - czy chcesz wreszcie się poczuć dobrze?
Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl
Witam na moim blogu:)
Ale nie tylko! Ten blog ma mieć także wymiar bardzo praktyczny - praktyczny dla Was. Znajdziecie tu informacje o tym jak świadomość pewnych praw i uporządkowanie naszej sfery duchowej wpływa na nasze poczucie szczęścia, pomaga osiągać sukces i zadowolenie z życia.
Jestem pewien, że wszystko zrozumiecie, bo nie będę używał żargonu specjalistów. Sam jestem praktykiem - poszukiwaczem takim jak Wy, który przez dobrych klika lat sporo się dowiedział i wiele wypróbował na sobie.
Będę się z Wami dzielił informacjami, które mnie zainteresowały, zainspirowały i skłoniły do przemyśleń. Co najważniejsze, opowiem o wynikach moich dotychczasowych poszukiwań, starań i prób. To pomoże Wam oszczędzić sporo czasu i szybciej zaspokoić pragnienie szczęścia. Szczęście jest bowiem naturalnym, niepodważalnym prawem każdego człowieka!
Mam nadzieję, że moje wciąż jeszcze skromne doświadczenia szybko wzbogacą się dzięki Waszym komentarzom, podpowiedziom i wnioskom.
Postaram się zaprezentować Wam różne ciekawe punkty widzenia - nie tylko moje ale także możliwie wielu innych duchowych poszukiwaczy. Poszukamy wspólnie ścieżek prowadzących do równowagi duchowej, satysfakcji, dobrobytu a nawet bogactwa, szczęścia w miłości i w interesach ...
Ci, dla których życie to nie tylko pieniądze i materialne oznaki sukcesu, ale także rodzaj misji polegającej na osiąganiu i dawaniu szczęścia, z pewnością znajdą tutaj coś co ich zaciekawi i zainspiruje. A pieniądze ... przyjdą same.
Powodzenia!
Greg Ka